„Ten z 'Sukcesji’!” – tak większość widzów rozpoznaje Kierana Culkina. Ale poza talentem aktorskim i charakterystycznym półuśmiechem, Kieran może się też pochwalić czymś więcej – wyjątkowym rodzeństwem, które zna cały świat (a przynajmniej powinno). Czy Kieran Culkin to tylko młodszy brat Macaulaya „Kevina samego w domu”? Oj nie! W tej rodzinie talent leje się strumieniami, dramy są rodem z seriali HBO, a nazwisko Culkin to niemal osobna marka w Hollywood. Gotowi poznać tę uroczo ekscentryczną familię? Zapinajcie pasy!
Rodzina Culkinów – ich było siedmioro
Kieran Culkin rodzeństwo ma dość liczne – wychował się w rodzinie naprawdę barwnej i licznej, bo było ich… siedmioro! Tak, to nie literówka. Ojciec Kieran’a, Kit Culkin, był również aktorem (choć nieco mniej spełnionym), a matka, Patricia Brentrup, choć z aktorstwem niewiele miała wspólnego, wdrożyła domową reżyserię z całą surowością. Życie Culkinów przypominało akademik teatralny z nutą chaosu – każdy próbował się przebić na scenie, filmie lub w życiu.
Największa sława rodziny spadła na Macaulaya – tak, tego od bożonarodzeniowych pułapek na włamywaczy. Ale to tylko wierzchołek hollywoodzkiej góry lodowej. Pozostali Culkinowie również mają swoje aktorskie CV, z mniej lub bardziej spektakularnymi wpisami.
Kieran i Macaulay – bracia przed kamerą i za kamerą
Kiedy Kieran Culkin rodzeństwo dzieli ekranowe reflektory, to najczęściej mowa o nim i o jego słynnym bracie Macaulayu. Obaj zaczynali aktorstwo jako dzieci, a ich ścieżki kilka razy się przecięły. Pamiętacie „Kevin sam w Nowym Jorku”? Ten słodki, lekko irytujący kuzyn Fuller to właśnie Kieran! Wielu widzów dopiero po latach łączy fakty: „To był brat Kevina?!”. Tak, był i już wtedy kradł sceny.
Ale podczas gdy Macaulay gwałtownie wzniósł się na szczyt i równie gwałtownie z niego spadł (z krótkim pobytem w popkulturowym niebycie), Kieran budował karierę cierpliwie jak Jenga z delikatnych dramatów niezależnych i ról, które wymagały więcej niż jednej miny. Efekt? Złoty Glob za rolę Romana w „Sukcesji” i szacunek, którego nie da się kupić nawet kartą American Express.
Rory – młodszy, spokojniejszy, ambitny
Kieran Culkin rodzeństwo ma naprawdę utalentowane, a najmłodszy z braci – Rory – to aktorski czarny koń. Choć nieco wycofany z medialnego cyrku, regularnie udowadnia, że pasja w tej rodzinie to nie przypadek. Znacie go m.in. z „Sinematografii” czy filmu „Zodiak”, a choć wymieniany jest rzadziej niż jego słynniejsi bracia, wśród filmowych koneserów zbiera uznanie godne Oscara (albo przynajmniej solidnego BAFTA).
Co ciekawe, Rory to ten, który unikał czerwonych dywanów tak pilnie, jak Macaulay unikał telewizji po latach. Jego kariera to przykład na to, że nie trzeba być krzykliwą postacią, by mieć ważną rolę do odegrania – dosłownie i metaforycznie.
Reszta paczki – czyli nie samymi sławami Culkin żyje
Oprócz filmowej trójcy czyli Macaulaya, Kierana i Rory’ego, rodzina Culkinów ma jeszcze czworo rodzeństwa: Shane’a, Dakotę, Christiana i Jennifer. Część z nich próbowała swoich sił w show-biznesie, część wolała znikać z błysku fleszy. Niestety, w rodzinie nie brakowało tragedii – siostra Dakota zginęła tragicznie w 2008 roku potrącona przez samochód. Choć nie była znaną osobą, pozostawiła bliskim wielką pustkę i przypomniała, że nawet w najbardziej błyszczących rodach los ma swoje mroczne scenariusze.
Shane i Christian prowadzą raczej życie z dala od kamer, ale podobno w rodzinnych zjazdach nie ustępują braciom poczuciem humoru czy dystansem do całej tej hollywoodzkiej bajki.
Dlaczego warto ich znać (poza śledzeniem „Sukcesji”)?
Rodzina Culkinów to nie tylko zbiór aktorów – to ciekawy eksperyment społeczny z pogranicza sztuki, chaosu i amerykańskiego snu. Każdy z nich przeszedł unikalną drogę, pełną zakrętów, zjazdów i krótkich wizyt na czerwonym dywanie. Kieran, jako obecnie najbardziej aktywny i nagradzany spośród rodzeństwa, pokazuje, że nie zawsze ten, kto zaczyna z hukiem – kończy najlepiej. Jego rola w „Sukcesji” to majstersztyk ironii i emocjonalnej głębi, który sprawił, że na nazwisko „Culkin” znów się patrzy z szacunkiem – i nie chodzi tu o tę bożonarodzeniową komedię.
Kieran Culkin rodzeństwo to temat nie tylko dla gawędziarzy Hollywood. To przede wszystkim opowieść o rodzinie, która – mimo różnic temperamentów, talentów i życiowych ścieżek – wciąż pozostaje symbolem aktorskiego DNA. No i hej – w ilu rodzinach trzy osoby niezależnie lądują na ekranach kin?
Choć każdy z Culkinów obrał inną drogę, nie da się ukryć, że to właśnie Kieran błyszczy dziś najjaśniej. Z ironicznym uśmiechem, ciętą ripostą i charyzmą w stylu „nie chciałem tej sławy, ale już ją mam”, Kieran udowadnia, że czasem warto trochę poczekać na swoją wielką rolę. A że pochodzi z jednej z najbardziej nieprzewidywalnych rodzin w Hollywood? Tym lepiej dla scenarzystów przyszłych biografii.