Jeżeli jesteś uczniem, rodzicem, nauczycielem albo po prostu kimś, kto lubi wiedzieć więcej niż Google – ten artykuł jest dla Ciebie. Bo choć egzamin ósmoklasisty to nie jest konkurs piękności (no, chyba że oceniasz okładki lektur), to jednak lektury mają tu sporo do powiedzenia. A raczej – do napisania, bo przecież to właśnie na ich podstawie powstają egzaminy. Co roku Ministerstwo Edukacji serwuje uczniom literacki miks, przez który trzeba się przegryźć jak przez niedopieczony kotlet – z obowiązku, a nie z kulinarnego zamiłowania. Ale zanim zagłębimy się w tytuły, które straszyły uczniów na przestrzeni ostatnich lat, warto odpowiedzieć sobie na pytanie: jakie lektury były na egzaminie ósmoklasisty w poprzednich latach?
Król polskiej klasyki – „Pan Tadeusz”
Jeśli egzamin ósmoklasisty byłby koncertem, to „Pan Tadeusz” zdecydowanie występowałby jako headliner. Adam Mickiewicz od lat nie schodzi z afisza, a jego narodowa epopeja pojawiła się na egzaminie nie raz, nie dwa. I nic dziwnego – przecież jak rozumieć polską kulturę bez znajomości tego dzieła? Jasne, uczniowie mogą się zastanawiać, czy Mickiewicz nie mógł przypadkiem napisać „Pana Tadeusza” w formie krótkiego posta na Facebooku, ale rzeczywistość jest nieubłagana. W pytaniach egzaminacyjnych znajdziemy opisy bohaterów, analizy fragmentów, a czasem nawet pytanie o… muchy na końcu dzieła. Brzmi jak żart? A jednak, „Pan Tadeusz” potrafi zaskoczyć.
„Zemsta” – czyli jak Fredro uczył nas pasywnej agresji
Fredro i jego „Zemsta” to drugi gorący tytuł na liście ulubieńców komisji egzaminacyjnych. Można powiedzieć, że jeśli Mickiewicz jest królem dramatu – to Fredro jest cesarzem komedii. A przynajmniej tej szkolnej. Peripetie Cześnika i Rejenta bawią (albo i nie) kolejne pokolenia uczniów, a cytaty takie jak „Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba” wpisały się już w kanon lekturowych złotych myśli. Uwaga: na egzaminie mogą pojawić się zarówno pytania o konflikt bohaterów, jak i prośba o scharakteryzowanie Papkina. A tego gościa naprawdę nie da się zignorować.
„Mały Książę” – lektura filozof między nami
Choć Antoine de Saint-Exupéry nie był Polakiem, to jego „Mały Książę” zrobił w naszym systemie edukacji karierę niczym Lewandowski w Barcelonie. Niby krótka książeczka, a jednak skrywa w sobie wielość metafor, symboli i… pułapek egzaminacyjnych. Idealna do zadań interpretacyjnych i poradzenia sobie z pytaniem „co autor miał na myśli?” – które, nawiasem mówiąc, powinno być wpisane do hymnu polskiej szkoły. „Mały Książę” pojawił się na egzaminach kilkukrotnie i raczej nie zamierza znikać w kosmiczną pustkę. Pamiętaj tylko: najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, ale dla punktów egzaminacyjnych – jak najbardziej widoczne.
Nowe klasyki: „Kamienie na szaniec” i „Opowieść wigilijna”
W zestawie najczęściej wybieranych lektur nie mogło zabraknąć pozycji w stylu „przeżyjmy to jeszcze raz”. „Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego to opowieść o młodzieży z czasów wojny – bo któż lepiej zrozumie nastolatków niż inni nastolatkowie, nawet jeśli żyli 80 lat wcześniej i działali w konspiracji? Z kolei Charles Dickens i jego „Opowieść wigilijna” to obowiązkowa nutka świątecznego horroru moralnego. Ebenezer Scrooge dostaje szansę na poprawę – i uczniowie też, jeśli dobrze rozpracują przesłanie tej historii. Obie lektury regularnie goszczą w arkuszach i nie wykazują oznak znudzenia swoim showbiznesem.
Ale to nie wszystko! Cała reszta lekturowych hitów
Na przestrzeni ostatnich lat na egzaminie pojawiały się też takie tytuły jak „Syzyfowe prace” Stefana Żeromskiego, „Dziady część II” Adama Mickiewicza, a nawet „Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi” Rafała Kosika, co było miłym ukłonem w stronę fanów współczesności i przygód z komputerami. To pokazuje, że egzamin potrafi też zaskoczyć i od czasu do czasu sięgnąć po coś „na czasie”. Jeśli więc zastanawiasz się, jakie lektury były na egzaminie ósmoklasisty w poprzednich latach, możesz liczyć zarówno na klasykę sprzed wieków, jak i nowsze tytuły, które mają szansę zainteresować pokolenie Z.
Dla spragnionych jeszcze większej szczegółowości – pełną listę znajdziesz tutaj: jakie lektury były na egzaminie ósmoklasisty w poprzednich latach.
Podsumowując – lista lektur na egzamin ósmoklasisty to istny literacki rollercoaster. Raz śmieszno jak z Papkinem, raz straszno jak z Kamieniami na szaniec. Czy da się to wszystko ogarnąć? Da się – i co ważniejsze, warto. Bo choć lektury mogą wydawać się zbiorem trudnych tekstów z innej epoki, to bardzo często poruszają tematy nadal aktualne: przyjaźń, miłość, obowiązek, wybory moralne. Brzmi znajomo? Dokładnie tak – to wszystko, z czym mierzy się każdy z nas, bez względu na wiek. A że czasem trzeba też nauczyć się na pamięć inwokacji… cóż, taką mamy rzeczywistość egzaminacyjną.