Kim jest Zbigniew Fingas i dlaczego wszyscy o nim mówią?
Pewnego pięknego popołudnia, kiedy przeglądaliśmy niekończący się scroll Internetu w poszukiwaniu rzeczy z pogranicza kultury, psychologii i odrobiny sensacji, natrafiliśmy na dość zaskakujące imię: Zbigniew Fingas. Czy to nazwisko detektywa z powieści noir? Nowoczesnego filozofa? Czy może postaci z komiksu? Nic z tych rzeczy — Fingas to człowiek z krwi, kości i refleksji, a cała jego historia jest równie intrygująca, co trudna do zaszufladkowania.
Psycholog z pasją i (nie)zwyczajnym podejściem
Choć wielu kojarzy go głównie jako syna noblistki Olgi Tokarczuk, Zbigniew Fingas samodzielnie wydeptał sobie ścieżkę kariery w zupełnie innym, nieco bardziej introspektywnym kierunku — psychologii. Ale nie tej suchej, podręcznikowej, która śmiertelnie nudzi studentów pierwszego roku. Fingas stawia na emocje, empatię i autentyczne relacje — z pacjentami, światem i swoją misją. Jako psycholog potrafi nie tylko rozłożyć na czynniki pierwsze nasze traumy wpływające na wybór partnera, ale także zaserwować to wszystko z dużą dawką subtelnego humoru. Takiego, który nie wywołuje zbyt wiele wstydu po śmiechu w gabinecie terapeuty.
Więzi rodzinne i geny literackie
Nie da się uniknąć tematu słynnej mamy Zbigniewa — kobiety, której książki są tłumaczone na języki, o których nawet nie mamy pojęcia, że istnieją. Ale Fingas nie żyje w cieniu Nobla. Przeciwnie — traktuje swoje pochodzenie jako inspirację, a nie punkt startowy listu motywacyjnego. O jego relacji z matką, drodze do niezależności i osobistym podejściu do sławy poczytasz więcej tutaj. Zbigniew Fingas to nazwisko, które sama Olga zapewne zapamiętała gorzej niż niejedna z jej fikcyjnych postaci, ale z całą pewnością traktuje je z dumą. Ich relacja prywatna jest interesującym tematem do analizy – również psychologicznej!
Nie tylko psychologia – aktywizm i społeczne zaangażowanie
Kiedy psycholog nie siedzi w gabinecie, co robi? Zbigniew Fingas na pewno nie siedzi bezczynnie. Mówiąc o nim, nie sposób pominąć jego zaangażowania społecznego. Zbigniew to osoba, która potrafi przekuć frustrację wobec świata w konkretne działania: udział w protestach, wykłady w szkołach, czy posty w mediach społecznościowych, które celnie trafiają w sedno problemu, zostawiając obserwatorów z głową pełną pytań i… chęcią działania.
Nie ogranicza się do twardych definicji, tabel i schematów. Psychologia dla niego to wachlarz do łapania emocji, a świat — sala terapeutyczna, która potrzebuje więcej słuchania i mniej oceniania. Próżno szukać u niego spiczów motywacyjnych klasy „jesteś zwycięzcą”, ale jeśli coś cię boli – on cię wysłucha. A potem z humorem powie, że każdy ma trochę bałaganu w środku. Nawet terapeuci.
Publiczne wystąpienia i inspirująca obecność w mediach
Z tej mąki jest chleb. Fingas świetnie odnajduje się w roli prelegenta i wykładowcy. Potrafi opowiadać o procesie terapeutycznym jak o podróży do wnętrza ziemi z przewodnikiem i czołówką, bez porównania z kryzysem wieku średniego. W wystąpieniach porusza tematy tożsamości, współczesnych lęków pokolenia Z, a także wyzwań, które przed trzydziestolatkiem stawia XXI wiek. Wszystko to z lekkością, celnością i nutą melancholii, jakby od niechcenia dotykał tematów trudnych, nie zapominając rzucić kilku trafnych puent.
Podobno na jednej z konferencji psychologicznych publiczność głośniej śmiała się na jego wykładzie niż na późniejszym stand-upie zaproszonego komika. To mówi samo za siebie.
Jego twórczość i działalność to doskonały przykład na to, że można być jednocześnie refleksyjnym, bystrym i zabawnym. I choć zdania typu „wrażliwość jest supermocą” brzmią jak slogany ze skarpetek z napisem „zen”, to wypowiedziane przez niego mają sens. I wagę. Czasem też znaczek z numerem telefonu do terapeuty w przypisie.
Podsumowując, Zbigniew Fingas to postać pełna kontrastów: psycholog z duszą artysty i aktywisty, udomowiony intelektualista o odważnym języku i równie odważnych poglądach. Choć nierzadko opowiada o emocjach, jego własna historia to emocjonalna huśtawka – w najlepszym znaczeniu tego słowa. Czy warto go śledzić? Zdecydowanie. Czy trzeba natychmiast umówić się na konsultację? Może, ale lepiej wcześniej sprawdzić terminarz – plotka głosi, że jest prawie tak zajęty, jak jego sławna mama.