W Warszawie restauracji ci u nas dostatek, ale tylko jedna może pochwalić się nie tylko finezyjnym menu, ale też rodowodem prosto z wyobraźni… architekta. Restauracja KLONN Mirosława Nizio to nie tylko przystań dla smakoszy, ale i artystyczna oaza, w której każdy detal ma swoje miejsce – od sosu demi-glace po uchwyty do drzwi. To miejsce, gdzie design spotyka się z deserem, a tatar wołowy konkuruje z nowoczesną rzeźbą o uwagę odwiedzających.
Menu, które powoduje przyspieszone tętno
Każdy, kto choć raz spojrzał na kartę KLONN-u wie, że to nie są zwykłe dania – to dzieła sztuki na talerzu. Kuchnia opiera się na sezonowych produktach i lokalnych dostawcach, co oznacza, że menu zmienia się równie często, co pogoda w górach. Znajdziecie tu klasyki w nowoczesnym wydaniu – od wspomnianego tatara z dodatkiem fermentowanych ogórków i grzybów, po steki sous-vide, które mają więcej fanów niż niejeden influencer na Instagramie.
Dla wegetarian też coś się znajdzie – krem z topinamburu z chipsami z jarmużu, hummus z burakiem, a nawet autorskie desery, których zdjęcia można pomylić z grafikami z katalogu sztuki modernistycznej. Jeśli jesteś smakoszem, jedzenie tutaj to coś w rodzaju pielgrzymki do kulinarnej mekki Warszawy.
Design? Jakby Gaudi projektował restaurację z Allegro Premium
Restauracja KLONN Mirosława Nizio nie powstała ot tak sobie. Jej właściciel, znany architekt Mirosław Nizio, połączył miłość do sztuki, architektury i dobrego jedzenia w jednym miejscu. Efekt? Wnętrze, w którym beton spotyka się z ciepłem drewna, a sufit rzuca cienie niczym instalacja artystyczna – czyli absolutny majstersztyk. Meble? Autorskie. Oświetlenie? Nie z katalogu, tylko inspirowane naturą. Każdy element wnętrza ma swoją historię i styl.
To miejsce stworzone nie tylko do jedzenia, ale też do doświadczeń. To dlatego niektórzy przychodzą tu z notesem i ołówkiem, rozrysowując lampy i wystrój jakby byli na zajęciach z designu, a nie kolacji z trzydaniowym menu degustacyjnym.
Opinie, które mówią więcej niż recenzje Michelin
Goście, którzy odwiedzili KLONN, zazwyczaj dzielą się na dwie grupy: tych, którzy wracają co tydzień i tych, którzy żałują, że nie odkryli tego miejsca wcześniej. W sieci roi się od peanów pochwalnych na temat obsługi, która – zdaniem niektórych – powinna prowadzić kursy z uprzejmości i znajomości win.
Jedna z recensji głosi: „To jakby ktoś połączył galerię sztuki z kuchnią babci, ale babci, która właśnie ukończyła kurs gotowania u Gordona Ramsaya”. Brzmi zabawnie? A jeszcze lepiej smakuje. Goście chwalą nie tylko jedzenie, ale klimat i atmosferę – elegancko, ale bez zadęcia. W skrócie: można tu wejść w garniturze, jak i w dżinsach, byleby z głodem – smaku i doznań estetycznych.
Rezerwacje, czyli polowanie na stolik XXI wieku
Są takie miejsca, gdzie stolików trzeba szukać jak Złotego Pociągu. Restauracja KLONN Mirosława Nizio jest jednym z nich. Rezerwacja to nie przywilej – to obowiązek, jeśli nie chcesz stanąć oko w oko z rozczarowaniem przy wejściu. Na szczęście system działa sprawnie – można zarezerwować online, telefonicznie, a może niedługo nawet przez myśli telepatyczne, o ile Nizio zaprojektuje odpowiedni interfejs.
Choć wnętrze restauracji jest przestronne, a ogród zapewnia dodatkowe miejsca latem, KLONN cieszy się tak dużym zainteresowaniem, że zdobycie stolika w weekend graniczy z cudem. Dlatego lepiej zaplanuj swoją kulinarną podróż z wyprzedzeniem – chyba że znasz szefa kuchni osobiście lub jesteś redaktorem „Michelin Guide”. Wtedy to inna rozmowa.
Restauracja KLONN Mirosława Nizio to coś znacznie więcej niż kolejny punkcik na gastronomicznej mapie stolicy. To spotkanie z designem, smakiem i wyobraźnią, która dawno uciekła poza schemat zupa – drugie – deser. To miejsce, które łączy artystyczną wrażliwość z kulinarną precyzją i gościnnością, o której nie śniło się nawet prababciom z Podlasia. Jeśli szukasz doświadczeń, które zostaną z tobą na dłużej niż tylko do momentu strawienia posiłku – to właśnie tu je znajdziesz.